5 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO WYWOŁYWAĆ SWOJE ZDJĘCIA

O tym, że warto robić zdjęcia nie trzeba nikogo przekonywać. Coraz rzadziej jednak lądują one na papierze. Postrzegamy tę formę jako tradycyjną, paradoksalnie nie dostrzegając przy tym bezpieczeństwa, jakie oferują. Apropos bezpieczeństwa – jaki nośnik zabezpieczy nasze zdjęcia przed ich zniszczeniem przez najdłuższy okres czasu? Zapraszamy do krótkiej lektury!

 

1. Pokażesz je znajomym przy najbliższym wspólnym spotkaniu

foto album

Elegancki album ze zdjęciami doskonale prezentuje się na stoliku kawowym, zapraszając gości do jego przeglądania.

Udostępnianie zdjęć przyjaciołom i znajomym na Facebooku, Tumblerze czy innej podobnej internetowej platformie to świetne rozwiązanie, ma jednak swoje ograniczenia, tudzież wady. Jaki pożytek z pięknych zdjęć z wakacji, skoro nie możemy porozmawiać o nich przy wspólnej kawie ze znajomymi w zaciszu własnych czterech kątów? Przecież zdążą obejrzeć je kilka razy w internecie, zanim jeszcze zdążycie się spotkać. Oczywiście, zamiast odbitek moglibyśmy pokazać nasze fotograficzne trofea na naszym potężnym telewizorze! Dobra myśl – Tutaj jednak muszę wspomnieć o powodzie numer dwa…

2. Zabezpieczysz je przed uszkodzeniem nośnika

podrapany_cd

Ten widok znamy aż za dobrze…

Pracuję w tej branży 10 lat i byłem świadkiem niesamowitej wręcz liczby przypadków, w których to zrozpaczony klient utracił dostęp do swego pendrive’a, nie działała mu płytka DVD czy dysk zewnętrzny odmówił posłuszeństwa. Zazwyczaj to właśnie jeden z tych nośników był „tym jedynym”, a kopii zapasowej zwyczajnie zapomniało się zrobić. Wiemy doskonale, że z takimi nośnikami danych musimy obchodzić się bardzo ostrożnie, ale ile czasu mogą nam one posłużyć, jeśli zachowamy wszelkie zalecane normy bezpieczeństwa ich przechowywania?

a. Płyta CD, DVD i Blu-Ray

Podczas gdy w pierwszych latach XXI wieku producenci popularnych „krążków” zapewniali, iż mają one żywotność od 30 do 100 lat, nieco innego zdania są eksperci, którzy z odzyskiwaniem utraconych danych do czynienia mają na codzień. Inżynierowie z firmy Storagecraft wyznaczyli dwa przedziały żywotności płyt CD i DVD – żywotność „półkowa” (zakładając, że płyta przechowywana jest w odpowiednim opakowaniu, zgodnie z zaleceniami producenta), oraz żywotność rzeczywista (tj. taka, z jaką zazwyczaj każdy z nas ma do czynienia). Żywotność „półkowa” wynosi od 5 do 10 lat, zaś rzeczywista – od 2 do 5 lat. Brzmi strasznie? Nic dziwnego. Niewiarygodnie? To zależy. Obecnie coraz trudniej jest zaopatrzyć się w płyty wysokiej jakości, gdyż nawet znani i poważani producenci mają tendencje do wypuszczania na rynek nośników wykonanych z kiepskich materiałów, głównie celem obniżenia kosztów ich produkcji – zazwyczaj to właśnie cena jest głównym czynnikiem przy zakupie płyt kompaktowych czy DVD. Należy wspomnieć również o najnowszej generacji krążku – płycie Blu-Ray. Firma Verbatim udziela na te nośniki dożywotniej gwarancji, choć nikt nie był jeszcze w stanie przetestować ich przez dłuższy okres czasu. Wiemy jednak, że mimo nieco bezpieczniejszej dla samych danych formy zapisu, nadal do czynienia mamy tu z dyskami optycznymi, a więc dzielą one swoje wady (podatność na zarysowania, temperaturę, promienie słoneczne) ze „starszymi kolegami”.

b. Dysk twardy

Klasyczne technologicznie dyski twarde, choć bezpieczniejsze dla danych niż nośniki optyczne, nadal (zdaniem specjalistów) nie są w stanie zapewnić skutecznej ochrony przed utratą danych przez okres dłuższy, niż 5-7 lat. Oczywiście, zdarzają się przypadki, kiedy to dyski działają dużo dłużej, ale statystyki bywają tu mało optymistyczne.

c. Pendrive, karty pamięci i inne nośniki Flash

W przypadku tej formy zapisu sprawa nie jest jednoznaczna. W grę wchodzą tu bowiem kwestie tzw. cykli zapisu (podstawową wadą pamięci flash jest ograniczona ilość cykli, w których zapisujemy na nich jakieś dane – liczymy je jednak w tysiącach). Średnia wartość, podawana tutaj przez ekspertów wynosi od 5 do 10 lat. O ile nie uszkodzą się nam w inny sposób.

3. Zachowasz swe zdjęcia przed hakerami

hakerzy

Nie musimy posiadać kompromitujących zdjęć, żeby nie chcieć prezentować ich osobom niepowołanym.

Ostatnia afera z wyciekami zdjęć amerykańskich celebrytek uczy nas czegoś bardzo ważnego – nie możemy liczyć na bezpieczeństwo naszych danych, przechowywanych „w chmurze” czy jakiejkolwiek innej platformie internetowej nawet wtedy, gdy zabezpieczymy ją hasłem czy innymi ograniczeniami dostępu. Kolejny problem tkwi w tym, że wcale nie musimy być gwiazdami kina, ażeby ktoś zechciał dobrać się do naszych zdjęć – całkiem niedawno rosyjscy hakerzy zamieścili w internecie miliony haseł do kont e-mail firmy Google (tym samym uzyskano również dostęp do zasobów dysków internetowych, na których wielu użytkowników przechowuje zdjęcia, choćby ze swoich smartfonów, które automatycznie je tam wysyłają). Przenosząc swe zdjęcia na papier fotograficzny mamy gwarancję, że nikt nie będzie w stanie wykraść ich „bezprzewodowo”.

4. Niemal każdy monitor pokaże Twe zdjęcie inaczej.

kalibracja monitora

Uważaj – nanosząc drastyczne poprawki na zdjęcia bez skalibrowanego monitora, możesz je oszpecić.

Coraz częściej poddajemy nasze zdjęcia samodzielnej obróbce komputerowej z wykorzystaniem programu Picasa czy innych jemu podobnych. Niestety, pięknie kolorowe i soczyste zdjęcia, którym poświęciliśmy tak dużo wolnego czasu mogą wyglądać koszmarnie na monitorze znajomego, który obejrzy je w internecie lub z nośnika. Dzieje się tak ponieważ standardowy użytkownik komputera nigdy nie kalibruje żadnego ze swych monitorów, które zakupi w życiu – nie czuje przecież takiej potrzeby. W rezultacie polegamy na ustawieniach, które zaproponował nam producent naszego wyświetlacza. Jeśli natomiast naświetlimy nasze zdjęcia a papierze fotograficznym, unikniemy tego rodzaju wpadek. Owszem, każdy z nas ma inne IQ kolorystyczne (poświęcimy temu zagadnieniu późniejszy odcinek naszego kącika) i postrzega barwy na swój sposób, jednak powierzając nasze zdjęcia dobremu zakładowi fotograficznemu możemy być spokojni o ich jakość.

5. Dobra odbitka przetrwa nawet 120 lat. Ile plików ze zdjęciami straciłeś w ciągu ostatnich 10 lat?

stare zdjęcie

Zdjęcia bywają jak wino – im starsze tym lepsze. Szczególnie dla młodszych pokoleń – warto o nie zadbać.

Można pomyśleć, że wracamy do punktu nr 2. Jest w tym ziarno prawdy – nie wspomniałem przecież o żywotności tradycyjnej odbitki na tle plików graficznych. Jeśli nie spalimy i nie rozerwiemy jej na strzępy, możemy być spokojni o jej żywotność, nawet przez okres ponad 100 lat. Musimy jednak pamiętać o tym, że bardzo wiele zależy tutaj od jakości użytych materiałów, a więc papieru i chemii fotograficznej, oraz technologii, jakiej użyjemy. Dobrym wyznacznikiem jakości bywa tutaj cena odbitki. Kupując odbitkę za mniej niż 60 groszy możemy mieć pewność, że została ona wywołana na „przerobionej” (zużytej) chemii i/lub na papierze bardzo niskiej jakości. Dobrym przykładem źle wywołanych odbitek mogą być np. boleśnie purpurowe i wyblakłe zdjęcia wywoływane w latach osiemdziesiątych, jakie zapewne każdy z nas możne znaleźć w rodzinnych albumach. O jakości odbitek, które wywołaliśmy przed kilkoma laty również przekonamy się za 20-30 lat, kiedy to niestety nie będziemy dysponować już ich oryginałami na płytach czy pendrivach – a nawet jeśli, to czy ktoś będzie je w stanie odczytać? Kochani, parafrazując poetę – „Śpieszmy się wołać zdjęcia – tak szybko odchodzą…”. Róbmy to jednak z dbałością i troską o to, żeby nasze dzieci i wnuki mogły doznać takiej samej radości jak my, kiedy oglądamy czarno-białe zdjęcia naszych przodków.

Komentarze

komentarzy